16.01.2019
EN
Gdańsk 2018

“Pasja to paliwo dla człowieka.” – Bartosz Ostałowski o przeciwnościach i marzeniach.

Kolejnym już gościem cyklu Kuźnia Inspiracji był Bartosz Ostałowski. Kierowca wyścigowy i malarz, który do swojej pracy używa wyłącznie… nóg. Ręce stracił w wypadku, w wieku 19 lat, a mimo to nie porzucił marzeń i realizował swoją pasję. Zapraszamy do przeczytania bardzo inspirującego wywiadu.

fot. Rafał Kurek

Na spotkaniu mówiłeś, że nie byłeś nigdy harcerzem. Ale czy miałeś kiedyś jakąś styczność z harcerstwem? 

Miałem znajomych harcerzy w szkole. Strasznie mi się to zawsze podobało, ale właśnie nie miałem czasu przez to, że byłem całkowicie skupiony na samochodach, garażu, wyścigach.  

Wracałem do domu, jadłem obiad i biegiem leciałem do garażu, żeby tylko skrócić ten czas na dotarcie tam. Aczkolwiek, zawsze podobała mi się inicjatywa braterstwa, jedności oraz tego, że grupa ludzi się spotyka, chce coś razem zrobić i siedzą wieczorami przy ognisku. Na pewno jest wtedy fajny klimat. Poza tym, podziwiam, że mają honor, potrafią stanąć murem za sobą i pomagają sobie wzajemnie.  

Może, gdyby ktoś bardziej mnie zachęcił, pokazał tu i tu są zbiórki, przyjdź, to pewnie bym spróbował.  

Co daje Ci pasja i co twoim zdaniem pasja znaczy w życiu człowieka? 

Pasja, to moim zdaniem paliwo dla człowieka i coś, co determinuje poniekąd nasze działania.  

Pasja to coś, co pozwala Ci tak naprawdę czerpać radość z życia, z tego, co robisz. Idealnie jest dla mnie, jeśli pasją może być twoja praca. To jest coś, co pozwala oderwać się od codziennych obowiązków i pozwala na czerpanie satysfakcji z życia i tego, co osiągasz.  

Warto posiadać pasje, bo wtedy tak naprawdę człowiek czuje się spełniony. Wtedy jest ta kropka nad i i jest coś, co tworzy twoją niezależność, unikalność.  

Każdy robi coś inaczej, każdy ma swoje sposoby, każdy do czegoś dochodzi inaczej. Czy to jest motosport czy skoki spadochronowe, czy pieczenie ciast. Każdy może to robić tak, że wyrwie z butów.  

Jeżeli jesz 50. ciasto czekoladowe, a nagle zjesz ciasto od kogoś, kto zrobił je z pasją i Cię wyrywa z butów, to właśnie wtedy jest pasja.  

Dlatego jest ona moim zdaniem bardzo ważna. Co więcej, myślę, że pasja pozwala nam ustawić w życiu cele, które są dla nas istotne i je osiągać. 

A jak powinniśmy rozwijać swoje pasje? 

To jest dość złożone pytanie, bo każdy ma inne pasje. Ale uważam, że nie powinniśmy zapominać o podstawach. Ktoś mi ostatnio mówił, żeby nie biegać zanim się nauczysz chodzić. I to do mnie naprawdę trafiło, bo sam ostatnio tak zacząłem robić, że za szybko chciałem coś osiągnąć.  

Jeżeli czujesz, że jesteś już w czymś dobry, ale nie zapominasz o tych podstawach, to pozwala Ci to na robienie tego profesjonalnie. I to jest druga ważna rzecz – żeby w tej pasji starać się być profesjonalistą. Trzeba też szanować to, co osiągasz, delektować się tymi sukcesami, ale też nie wmawiać sobie, że coś jest naszą pasją i nie wykorzystywać nabytych umiejętności do szpanowania przed innymi. 

Co wypadek zmienił w twoim podejściu do życia 

Na pewno nauczył mnie cierpliwości i tego, że czasami trzeba na coś poczekać. Nauczył mnie też tego, że trzeba cieszyć się z małych rzeczy. Ale tak naprawdę pokazał mi, że człowiek może być szczęśliwy niezależnie od tego, gdzie jest, co ma i czym dysponuje.  

Właśnie dzięki temu, że czuję się spełniony i czuję, że się rozwijam, że robię coś dobrego, czuję się usatysfakcjonowany efektami swojej pracy.  

Nie mam rąk i z jednej strony to mi przeszkadza, ale z drugiej strony jestem szczęśliwy z tego, że w ogóle mogę jechać. Było wiele takich momentów, że zapominałem, że nie mam rąk.  

Do tej pory zdarza się, że zapominam o tym, gdy wsiadam do auta na zawodach, startuję w grupie kierowców, gdzie wszyscy są sprawni i dążą do tego, żeby jeździć jak najlepiej, a nagle ja jestem między nimi i możemy rywalizować. To jest wspaniałe i ważne, a nie skupianie się na tym, co nam nie wychodzi. 

A czy miałeś taki moment, że myślałeś, że twoje życie się nie zmieni, że już twoje życie do końca będzie wyglądać w taki sam sposób? 

Na pewno tak. Krótko po wypadku miałem świadomość, że ręce są w zasadzie niezbędne, żeby prowadzić samochód i robić coś w ogóle związanego z malowaniem czy szkicowaniem. Straciłem nadzieję.  

Jak wróciłem ze szpitali to poczułem się przybity jeszcze bardziej. Nie mogłem nic zrobić, nic wyciągnąć… Myślałem, że teraz czeka mnie wegetacja i nie wiedziałem, co będę robić, kim będę, gdzie mam iść i w którą stronę się rozwijać. To jest chyba gorsze niż nieposiadanie rąk. Nie masz celu, nie wiesz, po co żyjesz i to jest ten moment, kiedy poczułem się tak jak powiedziałeś.  

Natomiast trochę te pasje zaczęły mnie swędzieć. Myślałem, że coś bym porobił. Podjąłem decyzję, że chcę wrócić na studia, żeby, chociaż w małym zakresie zostać w motoryzacji i np. zająć się konstruowaniem i projektowaniem części do motosportu. Ale dzięki temu, że tak do tego podszedłem, to pojawiły się nowe możliwości, o których nawet nie myślałem.  

Właśnie Ty musisz podjąć taką decyzję sam. Gdyby stali nade mną wtedy psycholog, psychiatra, trener mentalny czy nie wiadomo kto i mnie pompowali „weź się w garść”, a ja bym stwierdził „nie, bo tak mi się już w życiu przytrafiło, że już nic się nie zmieni” to by nic nie dało i właśnie sam musisz stwierdzić „dobra, biorę się w garść w takim zakresie, w jakim mogę” i później znajdą Cię ludzie, którzy pomogą Ci się dalej rozwijać. 

Czy zgodziłbyś się z takim stwierdzeniem, że ludzie, którym się przytrafił jakiś wypadek, jakieś nieprzyjemne zdarzenie, paradoksalnie mają łatwiej niż inni? 

I tak, i nie. Bo z jednej strony wolałbym mieć ręce teraz. Taka sytuacja otwiera Ci oczy i zastanawia Cię. Ja na przykład stwierdziłem, że teraz już nie mam nic do stracenia i idę do przodu bez zastanawiania się. Robię maksimum, ile się da. Zacząłem dostrzegać mniejsze rzeczy, cieszyć się nimi.  

Ale też wiem, że gdybym miał ręce, mógłbym więcej rzeczy robić sam, pracować w serwisie, ogarniać dużo rzeczy. Myślę, że jak mógłbym się dohamować lewą nogą, to bym wszystkich pozamiatał totalnie. Tak trochę jest, że skoro teraz mam taki poziom, nie mając rąk, że jak bym je miał, to chyba bym mógł pisać jedną ręką smsa, drugą prowadzić i wygrywać wyścigi. Nie no, trochę się przechwalam, ale też pojawiają się właśnie takie myśli, że to życie by inaczej się potoczyło.  

Z drugiej strony myślę OK, mam jakąś rolę, żeby pokazywać, że da się i inspirować ludzi, którzy może by się poddali, gdyby nie spotkali na swojej drodze kogoś takiego jak ja. Pojawiają się czasem tacy ludzie, którzy piszą do mnie na maila, czy na Facebooka i pytają, jak to zrobiłem, jak się nauczyłem jeździć, więc widzę, że takie rzeczy są potrzebne.  

Przez takie spotkanie jak dziś mogę dużo przekazać.  

A teraz jak już minął ten dłuższy czas od wypadku to, co Ci daje taką motywację, na co dzień? 

Na pewno rozwój, plany i to, że mam, dokąd iść z tym wszystkim. Cały czas widzę, że mam masę rzeczy do zrobienia i ile mogę zmienić, by być lepszym kierowcą… Ja też układam to strefami. Z jednej strony mogę poprawić się, jako artysta, mogę też bardziej poprawić swoją codzienność, z trzeciej strony, wiem, że jak uda mi się, jako kierowcy, to mógłbym stworzyć jeszcze lepszy zespół. Możemy stworzyć fundację, która będzie pomagać innym ludziom, wyjechać do Stanów. Wiesz… możliwości są nieograniczone.  

Trzeba codziennie robić małe kroczki, żeby być bliżej do różnych celów. Sam nie wiem, co mnie spotka. To mnie bardzo ciekawi i sprawia, że wraz z tym, co robię zmienia się też życie innych ludzi. Trzeba właśnie patrzeć na te plusy. 

A co mógłbyś powiedzieć o haśle „Przyszłość zaczyna się dziś, nie jutro.”? 

Na pewno się z nim zgadzam. Może to śmiesznie zabrzmi, ale coś takiego słyszałem w filmie Kung Fu Panda. Przyszłość to niewiadoma, przeszłość to historia, a to, co możemy zrobić, to właśnie teraźniejszość. I to jest to, co mówisz, że dziś mamy wpływ na to, co będzie jutro. Jeżeli też mamy taką ugruntowaną świadomość, co chcę robić, kim chcę być itd. to jutro mnie nie zaskoczy, tylko ja będę wiedział czy na to powiedzieć tak czy nie. W przeszłości było dużo zapytań, różnych rzeczy, które gdzieś się pojawiały. Ja nigdy się nad czymś długo nie zastanawiałem. Zawsze szybko wiedziałem tak, czy nie, i później oczywiście były różne negocjacje, zastanawianie. Ale od razu czuję, czy to jest warte zastanawiania czy nie.  

Jak kiedyś zobaczyłem ten filmik, jak gościu w Stanach prowadzi auto nogą, to wiedziałem, że to zmieni całe moje życie. Więc, jak najbardziej hasło tego Zlotu jest w 100% trafne. 

A jaki jest taki najważniejszy przekaz, który mógłbyś dać młodym ludziom, uczestnikom tego zlotu? 

Jest takie jedno zdanie: “Znajdź coś, co lubisz robić i zacznij to robić.” To jest tyle, po prostu.  

Jeżeli każdy z nas będzie starał się dążyć do tego, by być lepszy w tym, co lubi robić, to będzie super. Będziemy wtedy mieli wokół siebie ludzi, którzy robią to dobrze. I to jest właśnie to, o co chodzi. Znajdź coś, co lubisz robić i zacznij to robić. 

Autor: Hubert Jezierski 12.08.2018

Aktualności

16.08.2018 Przyszłość zaczęła się dziś

16.08.2018 Patrz szerzej! Zmieniaj świat!

16.08.2018 Przy innym ogniu w inną noc…

16.08.2018 Zacznij zmieniać świat od dziś! 

16.08.2018 Komunikat Komendy Zlotu dotyczący uszkodzenia jachtów w marinie na Martwej Wiśle

16.08.2018 Wizyta Naczelnego Skauta na ziemiach polskich