12.12.2018
EN
Gdańsk 2018

“Los młodych ludzi jest w ich rękach” – Aleksander Doba o pasji, podróżowaniu i harcerstwie

Aleksander Doba odwiedził zlotowiczy i zlotowiczki. Podczas spotkania w ramach Kuźni Inspiracji wiele harcerek i harcerzy mogło usłyszeć dużo ciekawych historii z wypraw znanego polskiego podróżnika, a także zadać mu pytania. Nam również udało się zapytać naszego gościa o kilka rzeczy.

fot. Piotr Rodzoch / ZHP

Czy miał pan kiedyś jakąś styczność z harcerstwem?

Byłem kiedyś harcerzem przez kilka lat, jeszcze w szkole podstawowej. Bardzo ciekawy był obóz w lesie pod namiotami, zdobywaliśmy sprawności, odbywaliśmy wycieczki, mieliśmy konkursy. Pamiętam, że byłem najlepszy we wchodzeniu na drzewa. Miło wspominam tamten okres.

Powiedział pan o sprawnościach. Harcerki i harcerze zdobywają różne stopnie i sprawności. Z tego, co wiem to w swoim życiu zdobył pan wiele różnych odznak i uprawnień. Dlaczego pan to robił? Co to panu dawało? Co to dla pana znaczy?

Gdy byłem jeszcze bardzo małym człowiekiem, rodzice rozbudzili we mnie chęć poznawania świata.

Mieszkałem w Swarzędzu k. Poznania. Z brzegu tamtejszego jeziora było widać lotnisko Aeroklubu Poznańskiego. Widziałem, jak latają samoloty, skaczą skoczkowie… I gdy byłem kiedyś na grzybach, to pomyślałem, że też tak sobie poskaczę. Później udało mi się polatać na szybowcach, skakałem też na spadochronach.

Więc wszystkie marzenia z dzieciństwa spełniłem, jako młody człowiek. Natomiast ciekawość świata została mi do dziś. To jest moja główna siła napędowa.

Ma pan na koncie również wiele rekordów. Dlaczego pan je ustanawiał? Czy uważa pan, że należy wysoko mierzyć ze swoimi celami życiowymi?

Zawsze byłem ciekawy czegoś nowego. Byłem turystą takim wszechstronnym, bo wpierw moją pasją była turystyka rowerowa, później piesza nizinna i górska, żeglarstwo, szybownictwo… A gdy miałem 34 lata po raz pierwszy miałem styczność z kajakami turystycznymi. Spodobało mi się i jest to moją pasją do dzisiaj. Umożliwiło mi to poznawanie Polski, Europy oraz, jak się okazuje, również świata.

Dlaczego pana zdaniem warto podróżować?

Ponieważ świat jest wielki, piękny i ciekawy. Podróżowanie wiąże się też z przygodami, różnymi. Nie ważne jak dokładnie zaplanujemy wyprawę, to zawsze zdarzają się nieprzewidziane sytuacje. Nie wszystkie są miłe i przyjemne. 3 razy byłem napadnięty w Brazylii przez bandytów. Ale wyszedłem z tego obronną ręką. Chociaż nikomu nie życzę być pod presją karabinu, rewolweru czy maczet. Na szczęście mam bardzo silny charakter i psychikę.

Co mógłby pan powiedzieć o stwierdzeniu „Przyszłość zaczyna się dzisiaj, nie jutro.”, które jest jednocześnie hasłem naszego Zlotu?

Myślę, że różnych naszych planów, w szczególności tych ambitnych, nie należy odkładać na nie wiadomo kiedy, tylko należy je realizować od razu. Jest takie słynne powiedzenie w krajach hiszpańskojęzycznych: „mañana” – to znaczy jutro. Nie zrobię czegoś dzisiaj, tylko jutro. I tak można wszystkie rzeczy oddalać cały czas na później.

Trzeba też ustalić sobie hierarchię wartości. Co dla mnie jest ważniejsze? Czy różne drobne rzeczy, czy lepiej zająć się poważną sprawą i wszechstronnie się przygotować.

Do każdej mojej wyprawy oceanicznej kajakiem przygotowywałem się 2-3 lata. I to było tak, że się koncentrowałem na tym i wszystko inne odsuwałem na bok. Jest takie polskie powiedzenie: „kto łapie wiele srok, ten nie złapie żadnej”. Trzeba się koncentrować, zrobić to, potem jest frajda, że się to zrobiło i motywacja, aby zrobić coś jeszcze większego. W taki sposób stopniowo można bardzo wiele osiągnąć.

Jest tu pan od wczoraj. Na pewno miał pan okazję zobaczyć przynajmniej część naszego miasteczka. Czy robi ono na panu wrażenie?

Tak. Jak przyjechałem to od razu zobaczyłem las namiotów, ogrom tego terenu i masę ludzi. Z tego, co się zorientowałem to jest świetna organizacja, dużo służb porządkowych, informacyjnych. W ogóle w samym harcerstwie jest to, że nie panuje chaos, lecz porządek.

fot. Piotr Rodzoch / ZHP

Czy jest coś, co chciałby pan szczególnie przekazać zebranym tutaj harcerkom i harcerzom?

Mówiłem to też wczoraj na spotkaniu. Los młodych ludzi jest w ich rękach. Niech nie czekają aż im się poda coś gotowego na tacy, tylko niech sami kształtują swoją przyszłość.

Zdobywanie wykształcenia, rozwijanie swoich pasji… Każda osoba jest inna. Ma inne możliwości, uwarunkowania, potrzeby. Ale niech każdy wykorzystuje swój potencjał.

Życzę każdemu, żeby miał swoją pasję. Ona nie musi być na całe życie. Ja kiedyś zbierałem znaczki pocztowe, a dziś mnie to zupełnie nie fascynuje. W różnym okresie życia mamy różne pasje, ale warto je mieć.

Moją pasją przez pół życia jest kajakarstwo, dzięki temu poznałem świat, teraz świat poznaje mnie, bo jeżdżę na różne spotkania i chętnie dzielę się doświadczeniami. Jestem wielkim optymistą i tym optymizmem i tą energią staram się dzielić z innymi.

Autor: Hubert Jezierski 9.08.2018

Aktualności

16.08.2018 Przyszłość zaczęła się dziś

16.08.2018 Patrz szerzej! Zmieniaj świat!

16.08.2018 Przy innym ogniu w inną noc…

16.08.2018 Zacznij zmieniać świat od dziś! 

16.08.2018 Komunikat Komendy Zlotu dotyczący uszkodzenia jachtów w marinie na Martwej Wiśle

16.08.2018 Wizyta Naczelnego Skauta na ziemiach polskich