21.08.2018
EN
Gdańsk 2018

Katarzyna Bonda: “Żałuję, że zakończyłam moją przygodę z harcerstwem na etapie zucha”.

Jednym z gości podczas wczorajszej Kuźni Inspiracji była znana polska autorka kryminałów Katarzyna Bonda. Po spotkaniu z uczestnikami udało nam się zadać jej kilka pytań.

fot. Piotr Rodzoch / ZHP

Czy miała Pani kiedyś jakąś styczność z harcerstwem?

Byłam w zuchach. To się liczy?

Tak, oczywiście.

Super. Byłam w zuchach i nawet miałam tam sprawności, byłam na obozie i spałam w namiocie… Dobrze wspominam te czasy.

W ogóle to w moim życiu harcerstwo mnie jakoś otacza, bo mam mnóstwo znajomych, którzy byli lub są harcerzami.

Mam taką znajomą, której harcerstwo uratowało życie. Opowiadałam tą historię córce przed przyjazdem tutaj na Zlot.

To jest historia, która jest dla mnie absolutnie wzruszająca i wykorzystałam ją, jako tło w powieści „Czerwony pająk” dla jednej z bohaterek. To jest prawdziwa historia.

Kobieta, która pochodzi z absolutnie patologicznej rodziny, matka oddała ją do domu dziecka, kiedy była mała, po to, żeby znaleźć sobie męża, którego znalazła i miała z nim inne dzieci. I je traktowała zupełnie inaczej, obdarzyła miłością.

Ona po prostu mogła zejść na bardzo złą drogę. Pochodzi z absolutnej degrengolady moralnej, nie miała żadnego wsparcia – ani matki, ani ojca. Trafiła do domu dziecka, gdzie była dręczona i uratowało ją harcerstwo. Instruktorzy harcerscy pokazali jej, że dobro i miłość istnieją, że są zasady, że świat jest inny. Ta kobieta jest dzisiaj rzutką przedsiębiorczynią, funkcjonuje w normalnym świecie i ma zbudowane zupełnie inne życie.

Jej historia pokazuje, że sukces to nie jest kwestia wykształcenia, finansów, ale przede wszystkim zasad. Ci ludzie jej pokazali, że może mieć wiarę. Uratowali jej życie. Prawdopodobnie nawet nie zdawali sobie z tego sprawy, bo robili po prostu swoją robotę.

Pracowała pani przez wiele lat, jako dziennikarka. Jak mogłaby Pani ocenić wizerunek ZHP w mediach i wśród społeczeństwa? Jak to wygląda i czy się zmieniło na przestrzeni lat?

Myślę, że teraz jesteście dużo bardziej otwarci. Jest więcej luzu. Bo wcześniej to było takie trochę małe wojsko. Wynika to chyba z tego, że harcerze w przeciwieństwie do większości organizacji skautowych ewidentnie czynnie uczestniczyli w działaniach wojennych.

To się teraz zmienia bardzo i wasz wizerunek się ociepla.

Ja akurat lubię dyscyplinę i uważam, że dzieciaki od początku powinny wiedzieć, jakie są zasady. Potem im łatwiej wybrać, w jaką stronę mają iść, czy to w kierunku artystycznym, humanistycznym, naukowym, technicznym, sportowym czy jakimkolwiek innym. Natomiast pewien rodzaj odpowiedzialności, który dziecko dostaje na starcie jest kluczowy i buduje hart ducha, a o to chodzi.

Jeśli chodzi o przestrzeń odbioru, wie pan, żyjemy w takich czasach, gdzie wszystko jest łatwo dostępne. Ja nie uważam, że to źle. Pewien rodzaj obowiązków i ograniczeń jest słuszny. Jeżeli dziecko nauczy się funkcjonowania w pewnych granicach, to wie wtedy, gdzie jest dobro, a gdzie zło i może świadomie podejmować swoje wybory.

Dzisiaj na spotkaniu padło takie pytanie, co ja zabrałam dziecku, kiedy zdecydowałam, że obniżam poziom materialny. Pozbyłam się telewizora, wszystkich zabytków, skupiłam na rozwoju duchowym i budowaniu marki pisarskiej, co wiązało się również z takimi ograniczeniami dla dziecka, że nie miało dostępnych rzeczy, jakie dzisiaj dzieci zazwyczaj mają. Zabrałam ją z prywatnego przedszkola, nie było od początku tabletów, iPadów… Pierwszy telefon to była stara Nokia po rodzinie, a nie najnowszy iPhone… I ja uważam, że dobrze się stało. Dziecku w ogóle nie jest to potrzebne, natomiast potrzebne jest to, co wy robicie. Czyli pewien rodzaj ustalenia zasad.

Nawiążmy jeszcze do wyborów i świadomych decyzji. Na spotkaniu dużo mówiła Pani o łączeniu pasji z pracą, o tym, że warto robić to się lubi i w czym jest się dobry. Jak pani zdaniem młodzi ludzie mogą odkrywać swoje talenty?

Empirycznie. Tylko i wyłącznie. Gdyby pan mnie zapytał 10-15 lat temu, czy ja mam jakiś talent, to ja bym powiedziała, że nie mam, jestem zupełnie zwykła. Nie można było w tamtym momencie powiedzieć, że będę pisarką, będę sprzedawała miliony egzemplarzy i będą moje książki czytać w różnych krajach. Ten proces, który musiał nastąpić – czyli empirycznie, doświadczalnie próbowałam bardzo różnych rzeczy. Szłam, sprawdzałam, analizowałam – to nie, to nie, to nie, to może, to mnie ciekawi, to jest moje. I wtedy, kiedy się to poczuje, to należy w to zainwestować wszystko. I nie ma innej drogi.

Jestem też za tym, żeby młodzi ludzie się buntowali, żeby wiedzieli, gdzie jest granica niebezpieczna, ale żeby szli w różne sytuacje. Powinni spotykać przyjaciół i wrogów, jak w Grze o Tron. Im wcześniej przejdą te wszystkie rzeczy, tym lepiej.

Co mogłaby pani powiedzieć o haśle naszego Zlotu „Przyszłość zaczyna się dzisiaj, nie jutro.”?

Jest piękne, bo ja się zgadzam z ideą tego hasła. To jest tak jakby carpe diem. Jeżeli będzie pan coś odkładał na jutro to pan prawdopodobnie nie zrobi tego nigdy.

Czy jest coś, co jeszcze by pani chciała przekazać zebranym tutaj harcerzom i harcerkom?

Mam taką jedną myśl. Jestem absolutnie zafascynowana tym, co to zobaczyłam, że ludzie w bardzo różnym wieku tak się łączą. I żałuję, że zakończyłam moją przygodą z harcerstwem na etapie zucha. Są tu ludzie, którzy zajmują się zupełnie różnymi rzeczami, ale łączy ich poczucie wspólnych wartości.

Ja bym dodała do tego: nie oczekuj niczego, bądź gotowy na wszystko.

Autor: Hubert Jezierski 8.08.2018

Aktualności

16.08.2018 Przyszłość zaczęła się dziś

16.08.2018 Patrz szerzej! Zmieniaj świat!

16.08.2018 Przy innym ogniu w inną noc…

16.08.2018 Zacznij zmieniać świat od dziś! 

16.08.2018 Wizyta Naczelnego Skauta na ziemiach polskich

16.08.2018 Piotr Salwiński – o ceremoniach i zlotowych możliwościach