14.11.2018
EN
Gdańsk 2018

Człowiek jest tyle wart, ile może dać innym

Karol Prabucki: Rozmawiam z druhem Dariuszem Supłem, przewodniczącym ZHP.

Zlot trwa już od kilku dni, jest to więc moment, w którym można by się pokusić o pierwsze refleksje na jego temat. Jakie są druha obserwacje?

Dariusz Supeł: Byłem na otwarciu zlotu, prowadziłem konferencję, odbyło się też kilka spotkań, dzisiaj odbył się Dzień Regionów i przyjechało sporo gości. Był też czas odwiedzić seniorów, którzy są obok, w Gdańsku.
Ten zlot jest mocno skautowy, bo miejsce trochę do tego pretenduje. Jest ono dobre, bo ma potencjał i spokojnie może pomieścić dwa razy więcej ludzi niż teraz. Już wiadomo, jak rozłożyć infrastrukturę i nie powinno być problemów z przygotowaniem takiego zlotu. Ważne jest tutaj też, że miasto nam sprzyja i uznało za stosowne zainwestować w infrastrukturę, której teraz używamy, aby pokazać się jako przyjazne młodym ludziom z całej Europy i świata.

KP: Podejrzewa druh, że Eurojam zbierze jeszcze więcej uczestników niż jest teraz na polu?

DS: Tak, na pewno. Z deklaracji organizacji, które poprosiły nas o zorganizowanie tego Eurojamboree wynika, że ich reprezentacje będą liczne. Sprzyjają temu warunki logistyczne. Skoro też wiele organizacji wyraziło zainteresowanie naszą kandydaturą na Jamboree 2023, jest duża szansa, że chętnie nas odwiedzą.

KP: Wracając jednak do tegorocznego zlotu, chciałbym druha zapytać o rzecz pozornie oczywistą, ale wartą omówienia: czym jest Zlot ZHP? Dzieje się latem, ale nie jest normalnym obozem harcerskim. Czym różni się od innych form organizowanych przez ZHP?

DS: Zlot może być tym, czym sobie założą organizatorzy. Na pewno jednak nie powinien on polegać przede wszystkim na zajęciach zamkniętych dla chorągwi czy mniejszych środowisk, bo takie aktywności jesteśmy w stanie przeprowadzić na co dzień. Istotą takiego zlotu jest współpraca wszystkich chorągwi. Można wówczas zobaczyć, jak pracują i współpracują poszczególne z nich. Weźmy za przykład Dzień Regionów, w trakcie którego można się było przejść po gniazdach wszystkich chorągwi i zapoznać się ze specyfiką prezentowanych regionów.

KP: W statucie ZHP jest zresztą mowa o wspieraniu tożsamości regionalnej…

DS: Tak. Takie wydarzenia pomagają zresztą nie tylko poznać, ale i zrozumieć, skąd biorą się różnice regionalne, jak słynne „na pole” i „na dwór”, i że to jest cenne. Ważne jest też, że mamy tutaj szansę poznać różne postacie ważne i ciekawe. Można się przy nich zatrzymać, porozmawiać z nimi, jeśli tylko będziemy chcieli wykorzystać szansę. Dużo zależy jednak od drużynowych. Mogą oni „pójść na łatwiznę” i wykorzystać dostępność plaży i lasu do spędzenia przyjemnie czasu, ale mogą też spróbować wykorzystać jak najlepiej to, co na zlotach niepowtarzalne. Nie zdarzają się one przecież co roku, ostatni odbył się w 2010 r.
Zlot jest też momentem, kiedy możemy sprawdzić sprawność naszego związku w zakresie logistyki, mobilności i umiejętności organizowania tak dużych wydarzeń.

KP: Czyli można powiedzieć, że tak jak harcerz w trakcie zbiórki wykonuje pewne ćwiczenia, tak cały ZHP bierze udział w wielkim ćwiczeniu sprawności?

DS: Na pewno, tak. Oczywiście w trakcie tak dużego wydarzenie statystycznie częściej zdarzać się będą problemy i wypadki. Rozwiązywanie tych trudniejszych problemów, podejmowanie decyzji o bardziej poważnych skutkach sprzyja zdobywaniu ogromnego doświadczenia przez kadrę naszej organizacji. Można wręcz powiedzieć, że jest to wielki poligon ćwiczebny dla kadry. Część z niej ma doświadczenie z organizacji poprzednich zlotów i może przekazywać wiedzę oraz doświadczenie tej kadrze, dla której jest to pierwsze takie wydarzenie.

KP: Chciałbym też poruszyć temat służby. Jako harcerze czujemy się bardzo docenieni całym wsparciem otrzymanym od sponsorów. Czy uważa druh, że obliguje nas to do wzmożonych działań w ramach pełnionej przez nas służby? Wiemy, że w czasach przedwojennych harcerze w ramach obozów tworzyli na przykład punkty higieniczno-sanitarne, w których pomagali miejscowej ludności czy małe drewniane mosty przez mniejsze rzeki.

DS: Zgadzam się z tym, że powinniśmy to wsparcie, które otrzymaliśmy od państwa, w jakimś sensie oddać. To nie powinno być też tak, że przyjechaliśmy, pobawiliśmy się i wyjechaliśmy. Zdecydowanie powinniśmy tutaj po sobie zostawić ślad. Nie powinno być wyjątków – wszyscy powinniśmy przyłożyć rękę do jakiegoś działania. To może być sadzenie lasu czy odnowienie czyjegoś domu.
Podobnie w trakcie obozu powinniśmy w porozumieniu na przykład z lokalnym samorządem albo Lasami Państwowymi wykonać pracę pożyteczną. Powinniśmy nie tylko zostawić miejsce obozowania w tak dobrym stanie, w jakim był na początku, ale też zostawić po sobie trwały i pozytywny ślad.
Na Zlocie z kolei mamy place zabaw oraz przedszkole dla dzieci. Jest to świetny pomysł, bo dzięki niemu instruktorzy posiadający dzieci nie są wykluczeni. Wykorzystując tę gotową już infrastrukturę moglibyśmy pokusić się o zorganizowanie przez ten tydzień zajęć przedszkolnych również dla dzieci z okolicy. Problemem byłaby tu na przykład odległość, ale jest to przykład. Osoby z zewnątrz mogłyby nie tylko odwiedzać teren zlotu, ale też uczestniczyć w nim w pewnym stopniu. Wykorzystać w podobny sposób można przygotowane na okazję zlotu koncerty i występy harcerzy, wystawy, warsztaty i szkolenia z ratownictwa w pobliskich mniejszych miejscowościach.

KP: Powiedziałbym, że częściowo wyszliśmy naprzeciw takim oczekiwaniom, ponieważ codziennie udostępniane jest min. 500 szt. wejściówek na teren zlotu – ludzie z zewnątrz mogą nas odwiedzić, wziąć udział w koncertach, wykładach, warsztatach i zabawach.

DS: To dobry pomysł, chociaż zawsze można próbować rozwiązać to jeszcze efektywniej. Szczególnie za dwa lata, kiedy przyjedzie do nas dużo skautów z zagranicy, będzie to okazja do tego, aby skauci z Czech czy z Estonii mogli zrobić świetną grę, a mieszkańcy Wyspy mogli na przykład pierwszy raz w życiu zobaczyć Estończyka. Albo też skauci ze Słowenii i Chorwacji mogliby zrobić zajęcia na temat tego, czym ich kraje się różnią. Czyli ważne jest nie tylko, żeby ludzie odwiedzali nas, ale też żebyśmy my się ruszyli do nas.

KP: Czy jest druh zdania, że pewien model działania wyniesiony ze zlotu mógłby zostać przeszczepiony przez drużynowych na grunt ich społeczności lokalnej? Czy powinniśmy zwiększyć też nasze zaangażowanie w służbę w naszym środowisku?

DS: Istniejemy w danej miejscowości. Chodzi nie tylko o to, że tam jesteśmy. Chodzi też oto, żeby nas zauważono. Żebyśmy zrobili też coś, co tę miejscowość trochę zmienia. Żeby znaleźć sobie takie pole służby. Możemy sobie na przykład wyobrazić, że na danym osiedlu nie ma placu zabaw. Być może harcerze mogliby go zbudować, oczywiście uważając na kwestie prawne oraz bezpieczeństwa.

KP: Czyli zgodnie z Dewizą Wędrowniczą…

DS: Tak. „Wyjdź w świat, zobacz, pomyśl – pomóż, czyli działaj.” Jeżeli widzimy, że w okolicy są rzeczy do naprawy, to po prostu naprawmy. Czasami my szukamy tego pola służby daleko, wysoko. A ono jest obok. Oczywiście, zacznijmy od sprawdzenia, czy ktoś w naszej drużynie nie potrzebuje pomocy, aby niczyja sytuacja rodzinna czy materialna nie wykluczała go z działania z nami. Wtedy możemy się rozglądać poza drużynę.
Nadal znajdziemy potrzeby, na które możemy odpowiadać. Być może z powodu regulacji prawnych mostu nie zbudujemy, ale pomalować go już możemy. Spokojnie możemy zrobić wiele rzeczy. Jeżeli coś potrafimy, to podzielmy się tym. Człowiek jest tyle wart, ile może dać innym.

autor: Karol Prabucki

Więcej artykułów przeczytasz w nowym wydaniu gazety zlotowej Skaut Gdański

Autor: Damian Kłonowski 14.08.2018

Aktualności

16.08.2018 Przyszłość zaczęła się dziś

16.08.2018 Patrz szerzej! Zmieniaj świat!

16.08.2018 Przy innym ogniu w inną noc…

16.08.2018 Zacznij zmieniać świat od dziś! 

16.08.2018 Komunikat Komendy Zlotu dotyczący uszkodzenia jachtów w marinie na Martwej Wiśle

16.08.2018 Wizyta Naczelnego Skauta na ziemiach polskich